wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 3

No po jakiś …. nawet nie wiem ile mineło od czasu kiedy zasnełam do teraz , już lądujemy . Ciesze sie ponieważ zżera mnie ciekawość przed nowym miejscem ( i dlatego że wreszcie ten dziad sie ode mn odklei … ) ale jednocześnie denerwuje . Cały czas mam obawy … no ale cóż , zobaczy sie co przyniesie przyszłość . Po charakterystycznych słowach pilota mogliśmy wstać ja oczywiście najpierw musiałam zwalić z siebie tego obleśnego typa … po czym poszłam wyciągnąć swój bagaż podręczny , w moje ślady poszła również moja mama i reszta pasażerów samolotu . Gdy byłam już w drodze do upragnionego wyjścia , na złość musiała mi wypaść MP4 a jakby jeszcze tego było mało zaraz pod nogi mojego domniemanego adoratora . Chłopak odrazu chciał mi pomóc przez co w tym samym momencie schyliliśmy sie po moją zgubę na dodatek nasze ręce zetkneły sie w tym samym momencie . Chłopak odrazu spojrzał mi w oczy pozatym ja nie byłam mu dłużna . Momentalnie utonęłam w głębinie jego tęczówek .
- hej – powiedział chłopak z pewnością siebie w głosie
- Cześć .. – odparłam cichutko niczym mysz pod miotłą . Pomyślałam że zbyt długo już tak sterczymy , więc gwałtownie wstałam – Dzięki – rzuciłam na odchodne .
- No no widzę kochanie coś pomiędzy wami iskrzy – powiedziała moja mama znowu z tym dziwnym uśmieszkiem
- ta oczywiście mamo , ja go nawet nie znam
- coś czuje że poznasz
- yyyy , nie sondze – powiedziałam lekko ździwiona
Po odebraniu naszych bagaży wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do naszego nowego domu . Dom był w typowo angielskim stylu , mogłabym rzec że naprawde mi sie spodobał …
———————– 1 godzina później ———————
Po tych wszystkich przeżyciach postanowiłam wziąć ciepłą kąpiel . Otworzyłam swoją walizke . To co tam zobaczyłam poprostu …. Szok . TO NIE MOJA WALIZKA. W popłochu szukałam plakietki lub czegokolwiek na czym były by napisane dane osobowe właściciela tej walizki . Jest , mam . Wzielam w ręke mały kartonik i przeczytałam imię osoby z którą niespodziewanie zamieniłam sie torbami .
- Niall Horan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz